środa, 29 maja 2013

Rozdział 15

Kate

 Wszystko pomału zaczęło się układać. Minęły dwa tygodnie. Pogodziłam się w tym czasie z Carlosem, poznałam lepiej Logana, ale... ja mu cały czas kłamałam. To było najgorsze... On mówi mi prawdę a ja kłamię. Marika także...
 Poznałyśmy także dziewczynę Jamesa. Jesse. Miła i sympatyczna. Idealna dla Maslowa.
 Wracałam właśnie ze spotkania z dziewczynami. We trzy wybrałyśmy się do kręgielni i Mariką opowiedziałyśmy jej jak poznałyśmy chłopaków. Byłam wykończona i marzyłam tylko aby położyć się do łóżka i spać do południa. Zamknęłam dokładnie drzwi i udałam się najpierw do kuchni aby napić się wody, a potem do sypialni. Na schodach coś mnie zaniepokoiło. Zobaczyłam na nich plamę, której jak wychodziłam nie było... Chciałam jak najszybciej stąd uciekać, ale coś mówiło abym szła dalej i to sprawdziła. W ręku trzymałam telefon na wszelki wypadek. Tylko nei wiem jak ja mogłabym go użyć aby w razie co się obronić. Weszłam do pierwszej sypialni ale nic. W łazience nic. Wszystkie po kolei pokoje i nic. Ostrożnie weszłam do mojej sypialni i rozglądałam się po nie. Nagle zamarłam. Telefon spadł na podłogę z głośnym stukotem. Do oczu napłynęły mi łzy. Na ścianie były zdjęcia z mojego życia. Ostrożnie podeszłam do ściany. Przejechałam po każdym palcem przypominając sobie. Ale skąd to się tu wzięło? Usłyszałam kroki. Chciałam rzucić się biegiem w stronę okna, ale ktoś złapał mnie za nadgarstek i wykręcił go. Upadłam. Mogłam wcześniej uciec. Tylko dlaczego ja tego nie zrobiłam? Tego się nie dowiem. Już za późno. Wiedziałam, że to on. Znalazł mnie. Nie chciałam spojrzeć mu w oczy. Stał na de mną. Nic nie mówił tylko stał. Wiedziałam, że to już koniec. Tu i teraz zakończy się moje życie...

Logusiowa12

sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział 14

Przypominam, że komentować można z anonima.
_____________________________________________________
...

 Wszystko idzie na marne. Szedłem właśnie jedną z ulic Paryża. Nikogo nie znałem, ale za to inni nie znali mnie. Kamuflowałem się. Szukała mnie policja. W kieszeni zaczął mi wibrować telefon. Niechętnie sięgnąłem po niego i odebrałem.
-Halo?
-Słuchaj. Wiem, że szukasz swojej byłej. Czekaj jak ona miała?
-Karolina
-No tak. Wiem gdzie jest... - przystanąłem aż- ...a nawet mam zdjęcia. Tylko, że...
-Że co?
-Jest z kimś i... nawet się całuję.
-Będę u ciebie tak za trzy dni po te zdjęcia. Przydadzą mi się.
-Tylko nie rób niczego głupiego Kacper.
-Nie obiecuje.
 Rozłączyłem się i wybrałem numer do przyjaciela.
-Słucham.
-Romek, masz u mnie dług pamiętasz?
-No pamiętam a co?
-Musisz zdobyć dla mnie zdjęcia mojej byłej, ale tak żeby nikt o tym nie wiedział zgoda?
-Okej, ale nie wiem czemu. Sam przecież mógłbyś to zrobić.
-W Polsce mnie szukają, a nie chcę narażać się na więzienie.
-A no tak... I to jeszcze przez nią.
-Więc zrobisz to dla mnie?
-Oczywiście.
 Szyderczy uśmiech wskoczył mi na twarz. Teraz pójdę do mieszkania się spakować i wylatuję to Ameryki.

Marika

 Stałam oparta o drzewo. Spoglądałam na ludzi, którzy chodzili parkiem. Czekałam na Carlosa. Nie wiedziałam nawet czy przyjdzie. Tak wiem zrobiłam źle, ale musiałam przemyśleć parę spraw. Długa i szczera rozmowa z Kate pomogła mi. Zauważyłam Chłopaka. Od razu spuściłam wzrok. On podszedł do mnie. Wziął moją twarz w dłonie i podniósł lekko tak aby mógł spojrzeć w moje oczy. Miałam w nich zły. Coś w środku mówiło i żebym go pocałowała, a inna... abym stąd uciekła.
-Czemu? - wyszeptał.
-Musiałam przemyśleć parę spraw, przepraszam. - odpowiedziałam mu także szeptem.
-Powiesz mi o nich?
-Nie teraz, jeszcze za wcześnie. -Puścił moją twarz. Już chciał odejść, ale złapałam go za rękę. -To nie znaczy, że ci nie powiem... Później na pewno, ale nie dziś, nie jutro. Jak będę gotowa.
-Rozumiem. - przytuliliśmy się. Wziął mnie za rękę i poprowadził to swojego domu.

________________________________________________________________
CZYTAM=KOMENTUJĘ

Nie było 5 komentarzy, ale dodaję rozdział. Nie wiem czy wam się to podoba czy nie, bo nic nie piszecie. Nie wiem czy mam dalej go pisać czy usunąć.

By Logusiowa12

piątek, 5 kwietnia 2013

Rozdział 13

Kate 

Dwa dni później

-No i co chcesz zrobić w tej sprawie? - spytałam Marikę siedząc z koło niej na łóżku w jej domu. 
-Nie jestem do końca pewna, ale wiem, że muszę utrzymywać dystans co do Carlos tak jak ty do Logana. 
-Tak tylko, ja to popsułam. - powiedziałam spuszczając wzrok z niej. 
-Ale jak to? Co się stało? 
-Bo dwa dni temu gdy napisałaś tego esemesa to byłam z chłopakami i pokłóciłam się lekko z Carlosem, a Logan mnie odprowadził i się pocałowaliśmy i...
-Ma nadzieje na coś więcej tak ? - dokończyła zdanie za mnie. 
-Dokładnie. - przytaknęłam. - To mnie najbardziej martwi. 
-Może mogłybyśmy spróbować, a jak się pojawi on to spowodować jakąś kłótnie czy coś? 
-No można by było, ale związek budować na kłamstwach?To jest nienormalne bo i tak te kłamstwa wyjdą na jaw. 
-Wiem. Zakochałam się w Carlosie od pierwszego wejrzenia wtedy na tej kręgielni. - rozmarzyła się moja przyjaciółka. - A ty ? 
- Co ja? 
-Od kiedy kochasz się w Loganie? 
-Szczerze? 
-Mi tylko mów prawdę pamiętaj. 
-Też wtedy na kręgielni, ale gdy mi pomógł po tym jak zderzyłam się z Kendallem. 
-Po tym wnioskowałam, że jak już to właśnie z Kendallem będziesz. No jakie rozczarowanie mnie naszło, że się pomyliłam. - uśmiechnęłyśmy się do siebie. 
-Jest fajny i uroczy, ale to Logan ma coś w sobie. Tylko jeszcze nie wiem co. Ale jak już to nic z tego nie będzie bo całe moje życie tutaj w Los Angeles to jeden wielki kłębek kłamstw. 
-Wszystko będzie dobrze, ale jak na razie trzeba ich poznać. 
-I musimy trzymać się na dystans. 
-Sie wie. 
   Marice jeszcze pomogłam umówić się z Carlosem żeby na spokojnie mogła mu to wytłumaczyć. Z przygotowaniami do spotkania zostawiłam ją samą.  Miałam małą nadzieje na to, że wszystko może być dobrze tylko trzeba spróbować. 
  
  Wysłałam wiadomość do Logana  czy nie spotkałby się ze mną. Chciałam z kimś pobyć, aby się nie nudzić. Zgodził się od razu. Wybrałam park, gdyż byłam już na miejscu. Czekałam na niego z 20 min. 
-Spóźniłem się? - spytał podchodząc od tyłu i strasząc mnie tym. 
-Nie to ja wcześnie przyszłam i na przyszłość nie rób tak. Proszę. - spojrzałam na niego słodkimi oczkami. 
-Przestań tak na mnie, proszę. - jeszcze ładniej spoglądałam na niego. - Przestań proszę. Nie będę tak robić obiecuję. - prawie klęczał prze de mną.
-No okej przestane... może. -uśmiechnęłam się. 
-Wiesz ty co? 
-Jak chcesz się ze mną spotykać to niestety musisz to znosić . - uśmiechnęłam się sztucznie. 
-Czyli ty masz minki na mnie, a ja mam co innego. - uśmiechnął się złowrogo. 
-Co to ma znaczyć? 
-Chcesz wiedzieć? Na pewno? 
-Tak. 
-Chciałaś to masz. - musnął lekko moje wargi. 
-Tylko takie coś? Myślałam, że się bardziej postarasz. 
-Dobrze, a więc widzisz tamtą fontannę? - wskazał gdzie mam patrzeć 
-Widzę, a co? - Nie opowiedział tylko podniósł mnie i zaczął iść do tej fontanny. - Ej chyba mnie tam nie wrzucisz, co ? 
-Wrzucę. 
-Ty sobie żarty ze mnie robisz. Logan puść mnie. Proszę. - piszczałam - Logan nie rób mi tego. Błagam cię. - nic na niego nie działało. - Ja się popłaczę. Logan słyszysz mnie ?! Jak mnie wrzucisz to gwarantuję ci, że wyjadę, zniknę z twojego życia raz na zawsze... 
  Zatrzymał się. Spojrzał na moją poważną minę, która nie kłamała. 
-Nie mówisz tego na serio przecież. Prawda.- spytał przestraszając się. 
-Niestety. Tutaj i teraz co ci powiedziałam to tylko prawda. - postawił mnie na ziemi. 
-Miałabyś serce mnie zostawić? - teraz to on zrobił słodką minkę. 
-Muszę się zastanowić. Wiesz... prawdę mówiąc  to... Tak, moje serduszko ma taką skłonność. - szeroko się uśmiechnęłam, a Logie nadal na mnie słodko patrzał. - Nie działa niestety. - przytuliłam się do niego. - Na pocieszenie. 
- Wolałbym coś innego. - spojrzałam na niego. Chciałam uwolnić się z jego uścisku, ale mi nie pozwalał. 
-Nie ładnie na innych wymuszać pocałunku. - spojrzałam na niego poważnym wzrokiem. 
-Ja nie wymuszam, ja po prostu całuję normalnie jak każdy. - zbliżył lekko wargi do moich. 
-Wmawiasz mi, że jesteś normalny? - teraz to ja zbliżyłam lekko wargi. Nasze usta dzieliły już tylko kilka centymetrów. Chciałam się odsunąć zdając sobie sprawę w co się plącze, ale niestety było już za późno...

______________________________________________________________
CZYTAM=KOMENTUJĘ

Co tu dużo pisać, rozdział wyszedł mi trochę długi. Dziękuję za +1400 i czekam na komentarze. 

Jeśli będzie 5 komentarzy dodam następny rozdział 

By Logusiowa12 <333

sobota, 30 marca 2013

The Versalite Blogger

The Versalite Blogger.

Zostałam nominowana do tej nagrody przez: 

http://big-time-rush-ciri.blog.onet.pl/
Dziękuję za nominację!!!

Oto zasady:
1. Musisz podziękować blogerowi, który cię nominował.
2. Pokazać nagrodę na swoim blogu.
3. Ujawnić siedem faktów o sobie.
4. Nominuj piętnaście blogów, które według ciebie na to zasługują.
5. Poinformuj o tym autorów.



* Nagroda:


Fakty o mnie ; 
1. Mam dwie siostry.
2. Jestem niecierpliwa. 
3. Jestem tajemnicza.
4. Lubię pisać.
5. Kocham grać w siatkówkę
6. Lubię czytać kryminały.
7. Lubię rysować na lekcjach.

Nominuję;
1. http://big-time-rush-ciri.blog.onet.pl/
2. http://kikutowo.blogspot.com/2013/03/3-rozdzia.html
3. http://in-paradise-love.blogspot.com/
4. http://btr-stories.blogspot.com/
5. http://opowiadanie-btr-by-julaa99.blogspot.com/
6. http://with-memories.blogspot.com/
7. http://kate-reachel-imagines.blogspot.com/
8. http://this-wall-we-built-together.blogspot.com/
9. http://z-zycia-wziete-p-s.blogspot.com/
10. http://zakochana-rozmarzona.blogspot.com/
11. http://everythings-better-with-you.blogspot.com/
12. http://boyslikeagirl.blogspot.com/
13. http://rainbow-4everbtr.blogspot.com/
14. http://btr-love.blog.onet.pl/
15. http://the-stroy-with-btr.blogspot.com/ 

By Logusiowa12 <3333

piątek, 29 marca 2013

Rozdział 12

Kate

-Hej wszystkim. Dostałam esa od Mariki... - nie wynikało z niego nic szczęśliwego, więc się nie uśmiechałam. Widziałam po ich minach, że się martwią.
-No streszczaj się. - ponaglał mnie Carlos
-Okej.  ''Przepraszam cię, że wcześniej nie dawałam znaku życia. Po naszej kłótni muszę przemyśleć parę spraw.Wiem teraz, że moje życie zmieni się. Nie wiem czy się jeszcze zobaczymy i nie mam na myśli czegoś głupiego. Powiedz Carlosowi, że go kocham i go przepraszam. Nie wiem czy będziemy razem i czy mi to wybaczy. Nie szukajcie mnie. Odezwę się niebawem z moją decyzją. Marika.'' 
-To wy się pokłóciłyście? - spytał Kendall. 
-Tak niestety. -odpowiedziałam spuszczając wzrok. 
-Czyli to przez ciebie nie daje znaku życia pod pretekstem, że musi coś przemyśleć ?! - krzyknął Carlito. 
-Nie moja wina. Ja jej tylko powiedziałam pewne fakty ! - broniłam się podnosząc głos. 
-Ale to nie zmienia faktu ! 
-Carlos uspokój się! To nie Kate wina. To decyzja Mariki. Aby coś przemyśleć potrzeba czasu. - powiedział Logan stając między nami. - O co się pokłóciłyście? - spytał się mnie już mniej podniesionym głosem. 
-Głupie babskie sprawy i tyle. - kłamałam im. Prawdy im nie chciałam mówić. Nie chciałam mieć ich później na sumieniu. Wiedziałam, że jeśli powiem prawdę to mnie znienawidzą. - Wiecie lepiej będzie jak już pójdę. - skierowałam się do wyjścia. Gdy byłam już a werandzie ktoś złapał mnie za prawą rękę. Zatrzymałam się i spojrzałam do tyłu. Był to Logan. 
-Zostań, proszę. - powiedział spoglądając mi głęboko w oczy. 
-Nie mogę. Carlos patrzy na mnie wzrokiem jakby chciał mnie zabić. Rozumiesz. - odparłam spokojnie. 
-No to chociaż cię odprowadzę. -mówił tak przekonująco. Zgodziłam się od razu. 

  Szliśmy parkiem. Był piękny zachód słońca. Gdy nagle...
-Powiesz mi o co się pokłóciłyście ? - spytał spoglądając na mnie. 
-Mówiłam, że o babskie sprawy. Powiedziałam jej prawdę. Po prostu. - odpowiedziałam zatrzymując się.
-Wierzę ci. - To błąd. Powiedziałam w myśli. 
-A jeśli kłamię? 
-Raz kozia śmierć. - uśmiechnęliśmy się do siebie. -Wiesz...- zaczął, ale nie skończył. 
-Tak? - spytałam patrząc mu głęboko w oczy. On tylko wziął moją twarz w swoje ręce i złożył mi na ustach delikatny pocałunek. 
-To...-Odpowiedział.Byłam zaskoczona. Przez to zapomniałam o granicach jakie sobie wyznaczyłam i pozwoliłam, aby jeszcze raz mnie pocałował. Był długi i namiętny. Po chwili odsunęłam moją twarz od jego. Byłam jeszcze zdziwiona.  - Przepraszam jeśli... 
-Nie musisz przepraszać. Ja czuję to samo. - powiedziałam uśmiechając się. - Ale robi się już późno

 Logan odprowadził mnie pod same drzwi. W domu mówiłam sobie przez cały czas jaką to ja jestem idiotką.

Marika

Siedziałam na łóżku w moim domu rozmyślając cały czas. Kate powiedziała mi, że on jej groził i mi też. Przez te dwa lata żyłam sobie spokojnie, a tak naprawdę byłam i jestem cały czas zagrożona. Jego brat siedzi w więzieniu, więc nic mi nie grozi. Dostał wyrok na dwa lata, a te dwa lata kończą się... Za miesiąc. - Jaka ja głupia.- łzy spływały mi po policzkach. - Mogłam chociaż to pamiętać. Tylko co ja ze sobą zrobię? Zmienię imię, nazwisko i miejsce zamieszkania tak jak moja przyjaciółka? Nie mogę jej teraz tak zostawić i martwić się o siebie. Muszę jej pomóc, a jak coś to we dwie wyjedziemy. Razem. Carlos mógłby zrozumieć, ale Kate nie chce stracić tak jak poprzednio. Nie teraz, bo nie wiem jak dalej żyć. Musi mi pomóc. Ona już to przeżyła, ale nie ja. Nie ja....

_____________________________________________
CZYTAM = KOMENTUJĘ

Niedawno założyłam drugiego bloga KLIK i dodałam rozdział. Liczę na wasze szczere komentarze na tym blogu i na tamtym. Szantażu nie zrobię. Zanudzać was nie będę.

PS:Życzonka dla was :D

Święta wielkanocne
Życzę wesołych świąt i także 
przyjaciółką i innym aby w czwartek (4 kwiecień) 
napisały rewelacyjnie egzamin szóstoklasisty. 


By Logusiowa12 <333 

piątek, 22 marca 2013

Rozdział 11

James

Kilka psiknięć dezodorantem i byłem gotowy na spotkanie z Jesse. Co prawda wyszykowałem się jakbym szedł na spotkanie z prezydentem albo z kimś ważniejszym, ale nie. Lubię jak podobam się dziewczyną wyglądem, ale najbardziej charakterem. Z Jesse łączą mnie jak na razie tylko rozmowy telefoniczne lub wysyłane do siebie esemesy. Chciałbym to dzisiaj zmienić i abyśmy częściej spotykali się wspólnie, razem, aby nie dzieliły nas kilometry tak jak przez telefon. Z domu wyszedłem szczęśliwy i cały podekscytowany. Nie chciałem się przecież spóźnić.

Jesse

Widziałam go już z oddali. Stał w umówionym miejscu. W prawej dłoni trzymał czerwoną różyczkę. Nie spodziewałam się po nim takiego czegoś. Przez nasze rozmowy telefoniczne nie rozróżniłam, że może być taki romantyczny. Przyśpieszyłam kroku aby jak najszybciej spojrzeć mu głęboko w oczy i poznać go lepiej. Jego wady i zalety. Sama jestem szalona, zaskakująca. ale także umiem pokazać emocje czy też... smutek.
-Hejka. - powiedziałam. James odwrócił się i uśmiechnął się na mój widok.
-Hej. Ślicznie wyglądasz - odwzajemniłam uśmiech. -To dla ciebie. - wręczył mi różę.
-Dziękuję. Śliczna jest. - spojrzałam mu głęboko w oczy. - To co będziemy robić ? - spytałam.
-Krótki spacer w jedno miejsce i piknik. Co ty na to ?
-Jestem za . A co to za miejsce można wiedzieć?
-Dowiesz się w swoim czasie.
-No to prowadź. - wziął delikatnie moją rękę i zaczął mnie prowadzić.

Kate

Szłam powoli alejkami parku. Spoglądałam na mijających prze ze mnie ludzi. Większość były to pary, ale wszystkie były szczęśliwe. Dlaczego ja nie mogę być szczęśliwa? Pytałam w duszy sama siebie. Na mojej drodze zawsze są jakieś przeszkody, które mi to utrudniają. Logan to świetny facet ale nie mogę się oszukiwać, że będziemy razem, ale gdyby spróbować? Tylko gdyby on na prawdę by się we mnie zakochał na poważnie? Chciałby poznać mnie lepiej, a to ciągnęło by było jedno kłamstwo za drugim, Ale i tak sporo już namieszałam. Od wczorajszej kłótni nie miałam żadnego kontaktu z Mariką. Poczułam jak po policzku spływa mi łza. Szybkim ruchem ręki ją starłam. W kieszeni zadzwonił mi telefon. Odebrałam jak najszybciej.
-Słucham.
-Jest z tobą Marika?
-Nie... Od wczoraj jej nie widziałam, a co ?
-Carlos się martwi bo nie odbiera telefonów i nie odpisuje na esemesy. Wpadł w histerię.
-Nie wiem co się z nią dzieje, ale mogłabym przyjść do was i wam pomóc w jej szukaniu.
-No to wpadnij, a ja ci wyśle sms z adresem.
-Okej. - rozłączyłam się. Marika jest dorosła i wiedziała co robi. Znam ją i nigdy nie uciekała od problemów czy znikała po kłótniach. Takiej jej nie znałam w ogóle. Miałam mieszane uczucia. Bo jak Marika sobie coś zrobi to będzie moja wina. Nie chciałam jej mówić o tym, ale chciała wiedzieć....

Carlos

-I co? Jest z nią? - Spytałem jak najszybciej ze łzami w oczach Logana gdy ten rozłączył się.
-Nie. Kate w ogóle nie wie gdzie ona jest i widziały się ostatnio wczoraj. Teraz tu idzie.
-Mam nadzieje, że w zniknięcie Mariki nie bierze udziału Carly.
-Oby nie Kendall, oby nie.
-Nie kraczcie bo może tak być.
-My tylko przypuszczamy. Mogła się także czegoś przestraszyć. No nie wiem pająka? - wszyscy parsknęli śmiechem tylko nie ja. Martwiłem się o ukochaną. Oni też by się tak zadręczali.
-A gdzie jest James?- Spytał Logan.
-Poszedł na spotkanie z jakąś Jesse.
-Nowa dziewczyna. Przynajmniej da nam spokój. - parsknął śmiechem Logie.
-Nie obrażaj przyjaciela. - pogroził mu palcem Kendall.
-Możecie przestać !? Mam tego dość.
-Okej. okej. Od kiedy ty taki nerwowy ?
-Od jutra.
-Hej wszystkim. Dostałam esa od Mariki... - Miała kiepski wyraz twarzy. Nie wróżyło to niczego dobrego......

______________________________________________________
CZYTAM=KOMENTUJĘ

Dopiero 11 rozdział a już +1000. Jestem pod wrażeniem, ale komentarzy trochę mniej. To mnie nie pokoi. Jak za tydzień będzie tak mało to będzie mały szantaż z mojej strony.
Pozdrawiam serdecznie i zapraszam za tydzień.

                                By Logusiowa12 <3333

piątek, 15 marca 2013

Rozdział 10

Marika

-Zawsze ! Czyli...- Cisza. Myślała nad odpowiedzią. Jakby się bała. Byłam cała podenerwowana. Bo co mogłam powiedzieć czy zrobić ? Ona jest już pełnoletnia i to jej życie, ale nie chciałabym jej stracić po tej długiej rozłące.  -Odpowiesz mi ? - spytałam ją, gdy się już strasznie denerwowałam. -Odpowiesz mi ?! - nie zapanowałam nad głosem i lekko nią potrząsnęłam. 
-Myślisz, że to takie łatwe ?! - odsunęła się ode mnie. Nie mogłam uwierzyć, że ona tak może krzyczeć. -On mnie szuka ! Chce abym zapłaciła za to wszystko. Te krzywdy. - Miała łzy w oczach. Czułam jak mi także napływają. -JA mam tego dość, a nikt mi nie umie pomóc. 
-To idź na policję. -Odparłam cicho spoglądając na nią ukradkiem. Pokręciła głową w proteście. 
-A Co zrobiła cztery lata temu? Czy w ogóle coś zrobiła! - Spojrzała na mnie. Czekała na odpowiedź, ode mnie. 
-Nie. - krótki, cichy, trzy literowy wyraz wypowiedziany niemal prze ze szeptem. 
-No właśnie. W sprawie jego brata działali na tych miast, a jego samego olali.- uspokoiła lekko głos. 
-Bo wszyscy myśleli, może nawet jeszcze myślą, że jak masz sławnego brata to ty musisz być sławna i chcesz mieć wszystko i tylko to sobie ubzdurałaś. -odpowiedziałam. 
-Nawet jak mnie pobił myśleli, że kłamie. - Odparła cicho spoglądając na podłogę. - Miałam spokój. Nie nękał mnie. Wtedy jak jak go spotkałam na ulicy....
-Ale mi powiedziałaś niedawno, żę to było zaplanowane. - Nie dowierzałam, że ona ma tak dużo tajemnic prze de mną. 
-Kłamałam. -łzy spływały po jej policzkach. Szybko zmyła je rękawem od bluzki. - W drodze do szkoły go spotkałam. Stał i czekał na mnie. Szłam podenerwowana, chciałam go ominąć, ale on mnie zatrzymał. Pytał czemu mu to robię. Czemu nie chcę z nim być..- schowała głowę w ręce i usiadła. JA analizowałam to wszystko co na razie mi powiedziała. - Chciałam iść dalej, ale on mi nie pozwolił. Złapał moją rękę za nadgarstek. Nie chciał puścić, więc go uderzyłam. Tak mocno, że upadł. Ja nie wiedziałam co robię. To był taki odruch. Uciekłam. On jeszcze mi pogroził, że się zemści, na nas. - zamurowało mnie. Groził nie tylko Kate, ale i mnie. Za to, że prze ze mnie jego brat trafił do więzienia. Mój były. Mój świat momentalnie obrócił się o sto osiemdziesiąt stopni. W moim umyśle jakby wybuchł jakiś strach. Zaczęłam się bać świata. Spojrzałam na zapłakaną Kate po czym wybiegłam z jej mieszkania. 

Kate

Momentalnie wszystko do mnie powróciło. Widziałam cały obraz z najdrobniejszymi szczegółami. Marika siedziała jeszcze chwilę nie odzywając się i wybiegła. Wstałam aby zamknąć drzwi. Oparłam się o nie zsuwając się na ziemie. Ukryłam twarz w kolanach i zaczęłam płakać. Wiedziałam, że źle zrobiłam dając Loganowi nadzieję na coś więcej. Jak bym zniknęła on zacząłby mnie szukać, martwić się i nie mógłby spać, ani skupić się na karierze. Zawsze to ja wszystko psułam od najmłodszego. Sparcie miałam tylko w swoim starszym bracie, którego porzuciłam niespełna dwa lata temu. On także szukał mnie i zamartwiał się. Wiem, że on o mnie nadal myśli. Tak jak ja o nim. Lekko podniosłam się na nogi. usiadłam na kanapie biorąc laptopa poprzednich właścicieli. Wpisałam w wyszukiwarkę imię i nazwisko mojego brata. Od góry do dołu jak nie wikipedia albo zdjęcia to wywiady czy opisy. Poszukałam mniej skomplikowanego wywiadu z nim. Były tam oczywiste pytania ''Jak się czujesz po utracie siostry?'' ''Czy już została ogłoszona żałoba w pańskiej rodzinie?'' ''Czy ma pan nadzieje na odnalezienie siostry?'' ''Kto może brać udział w zniknięciu?'' i wiele, wiele innych. Zamknęłam laptopa nie mogąc patrzeć już na to i poszłam po aspirynę. Mój pech, że nie było żadnej. Zauważyłam opakowanie tabletek co dostałam w szpitalu.Od razu przypomniał mi się dom. Znowu łzy napłynęły mi do oczu. Już chciałam wziąć nożyk, ale w przed pokoju zabrzęczał mój telefon. Wzięłam go do ręki i odczytałam esemesa. Hejka spotkamy się za godzinę ? Nie miałam najmniejszej ochoty nigdzie dzisiaj wychodzić i szybko odpisałam Loganowi - Przepraszam cię, ale źle się czuję. Nic poważnego nie musisz się martwić.  Odpowiedzi już nie dostałam. Poszłam na górę wziąć prysznic i zapomnieć chociaż na chwilę o świecie i problemach. 

Logan

Ściskałem telefon w dłoniach myśląc. Chciałem spotkać się z Kate, aby być pewnym, że nic się jej nie stanie. Groźby Carly na prawdę mnie przeraziły. Nie wiedziałem do czego może być zdolna, ani co może zrobić.
-I co? Idziesz się spotkać z Kate ? - spytał Kendall.
-Nie, źle się czuję. -odparłem. - Ale i tak się martwię.
-Carly ? - spojrzał na mnie mój przyjaciel.
-Tak. Jej matka jest chora psychicznie, a ojciec pije.
-I myślisz, że ona ma coś podobnego to chorób rodziców? - teraz to dopiero się zdziwił.
-Tak. Nawet jak czasem byliśmy sami miała takie odruchy jakby była chora.
-A może ci się zdawało?
-Nie. Teraz tak się zastanawiając to jestem tego pewny.
-Masz się o co martwić stary, ale pamiętaj. Że przez wszystko przejdziemy razem. Ja, ty, Carlos i James. Jesteśmy przyjaciółmi i nie zostawimy cię samego. Nie pozwolimy też, aby Kate się coś złego stało.
-Wiem. -odparłem.
-Idź się lepiej połóż bo wyglądasz jak jedno wielkie nie szczęście. - zaśmiał się Kendall.
-Aż tak to widać ?
-Tak. Ja już będę iść i pamiętaj co ci mówiłem.
-Okej. - Po czum Kendall wyszedł, a ja wykonałem co mi kazał.

...

Siedząc w więzieniu dużo czasu ma się na rozmyślenia. Jak by tu się zemścić na tych co mnie do więzienia wsadzili. No bo gdyby ona nie powiedziała nic policji mógłbym być teraz ze swoim bratem. Robili wszystko dla siebie. Wspierali się i byli nie rozłączni do póki mnie nie wsadzili. Usłyszałem zgrzyt krat.
-Dalej Buszko ruszaj się. Masz gościa. - Wstałem nie spiesznie i ruszyłem za ochroniarzem. Zaprowadził mnie do pomieszczenia bez kamer i bez funkcjonariusza. Siedział tam tylko mój adwokat. Lewy, ale taki, który ma informację od brata.
-Siadaj. -odpowiedział.
-Jakie informacje przekazuje brat?
-Mówi, że dziewczyna znowu mu uciekła.
-Cwany kociak.
-Tak. Teraz czeka aż znowu dostanie informacje od kolegów.
-Oby jak najszybciej. Najpierw załatwi swoją i złapie moją eks abym mógł się zrewanżować.
-Tak, tak. Wszystko w swoim czasie. Wychodzisz dopiero w czerwcu, ale i tak jesteś pod stałą kontrolą policji.
-Zobaczymy jak mnie upilnują.....

_______________________________________________________

CZYTAM=KOMENTUJĘ

Rozdział wyszedł mi długi niż pozostałe. Ale ważne to aby się podobał. Dzięki wam za te +900 i myślę, że będzie więcej. Rozdział następny zobaczę jak się wyrobię. Na razie mam dużo nauki bo sprawdzian się zbliża wielkimi krokami. Pozdrawiam was serdecznie i zapraszam już niedługo na kolejny rozdział.

                                 By Logusiowa12 <3333